Jun 04
Rynek Win
Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, skąd na rynku stale pojawiają się kolekcje rzadkich win, skoro ich liczba – z wiadomych względów – wcale nie powiększa się.
Odpowiedź jest prosta – rozwód, śmierć i bankructwo. Te trzy plagi współczesności systematycznie dostarczają aukcyjnemu rynkowi kolejnych winiarskich atrakcji.
Najpopularniejszymi i największymi domami aukcyjnymi na świecie są: Christie’s i Sotheby’s. Pierwszy z nich swoją działalność rozpoczął już 7 grudnia 1766 roku, kiedy to James Christie sprzedał pierwszą partię dzieł. Co ciekawe, już wówczas do swojej oferty dołączył kolekcję win. Tylko w 2004 roku obroty tego domu aukcyjnego (swoje siedziby ma w Amsterdamie, Bordeaux, Genewie, Londynie, Los Angeles, Nowym Jorku i Paryżu) osiągnęły z tego tytułu 34 miliony dolarów. Drugi najsłynniejszy dom aukcyjny, Sotheby’s, nie ustępuje mu pod względem rozmachu działalności.
W czasie jednej aukcji zazwyczaj jest wystawianych ok. 500-600 produktów pochodzących ze wszystkich zakątków, łącznie z Nowym Światem.
RYZYKOWNY INTERES
Aukcje słyną ze sprzedaży najrzadszych i najbardziej poszukiwanych win na świecie, jak choćby skrzynki Chateau Petrus rocznik 1989, którą sprzedano rok temu za 24.675 dolarów na nowojorskiej aukcji Sotheby’s. To zresztą jedyna możliwość, by stać się posiadaczem wina, którego nie można już dostać na wolnym rynku. Aukcje mają w sobie coś z hazardu, bo sprawdzić takie wino możemy dopiero wówczas, kiedy za nie zapłacimy. Tak więc to od domu aukcyjnego w dużej mierze zależy, czy nasz zakup okaże się strzałem w dziesiątkę czy trafimy przysłowiową kulą w płot. Na szczęście takie domy aukcyjne, jak Sotheby’s, Christie’s czy Edward Roberts International (z siedzibą w Chicago i San Francisco) mają sztab ludzi, który przeprowadza przez meandry licytacji. Należy do nich nie tylko prezentacja licytowanych win, ale także oprowadzenie przed aukcją po piwnicach domu aukcyjnego, tak by każdy dokładnie mógł obejrzeć proponowane trunki.
TRUDNE POCZĄTKI
Kupno wina na aukcji nie jest tak trudne, jak by się mogło wydawać. Nie, jeśli porównamy to z tradycyjnymi inwestycjami. A dywidendy mogą być o wiele bardziej upajające i to w dosłownym znaczeniu tego słowa. Najważniejsze to zamówić katalog aukcyjny sprzedaży, dzięki któremu zyskuje się wstęp na przedaukcyjne degustacje i pokazy (dostarczany jest zazwyczaj na tydzień przed aukcją). Nie należy też zapominać, że do sumy, jaką gotowi bylibyśmy zapłacić za wino, trzeba doliczyć 10-20 procent prowizji pobieranej przez dom aukcyjny, a także podatek VAT i ewentualne koszty transportu.
Warto pamiętać, że aukcje win trwają często przez cały dzień. Samo licytowanie wprawdzie jest znacznie krótsze, jednak znawcy twierdzą, że warto uczestniczyć we wszystkich imprezach towarzyszących głównej licytacji, a szczególnie przedaukcyjnej degustacji i zwiedzaniu piwnic domu aukcyjnego. To o tyle istotne, że w czasie samej licytacji nie będzie czasu, by dokładnie zapoznać się z ofertą. W ciągu godziny jest sprzedawanych bowiem nawet do dwustu przedmiotów, a jedno wino bądź oferowana skrzynka wystawiana jest średnio przez 30 sekund. To za krótko, by dowiedzieć się czegoś więcej, by zastanowić się, stąd tak ważne są przedaukcyjne spotkania, wertowanie katalogów, rozmowy ze specjalistami. Przedaukcyjna degustacja zazwyczaj kosztuje od 50 do 75 dolarów, ale są i darmowe.
Domy aukcyjne mają też propozycje dla tych, którzy nie mogą bądź nie chcą spędzać całego dnia na aukcjach. Istnieją inne formy uczestnictwa: telefoniczne, które niewiele różnią się od osobistych, ponieważ dają możliwość bieżącego śledzenia i brania udziału w licytacji, oraz zlecenia pisemne i internetowe. W przypadku dwóch ostatnich zakłady składane są co najmniej na 24 do 48 godzin przed licytacją. Na specjalnych formularzach wystarczy jedynie zaznaczyć maksymalną cenę, jaką chcemy zapłacić za wybrany trunek. Jeśli nikt podczas licytacji jej nie przebije – wino będzie nasze.
ZYSKI PEWNE JAK W BANKU
Skąd te wszystkie wspaniałe wina biorą się na aukcjach? Odpowiedź jest prosta. Śmierć, rozwód i długi – te czynniki sprawiają, że aukcje nigdy nie znikną. Większość z proponowanych na aukcji trunków ma swoją kartotekę, w której wymienione zostało miejsce kupna, kolejni właściciele, miejsce i sposoby przechowywania itp. Dla wielu kupno wina to także świetna inwestycja. W ciągu dekady zakup potrafi zwrócić się w dwójnasób, a rocznie butelka zyskuje kilka procent na wartości.
Kolekcjonerzy polują na trzy grupy win. Pierwsze z nich to trunki z rocznika 1982 i młodsze. Popyt na nie zależy od aktualnych trendów, a ceny kształtują korzystne recenzje bądź opinie specjalistów. Wartość rzadszych win, pochodzących z lat 1945-1982, zależy od pochodzenia i oryginalności. Najbardziej cenna, a przy tym najrzadsza grupa obejmuje wina sprzed 1945 roku. W ich przypadku liczy się głównie wartość historyczna.
Aukcje winiarskie stają się coraz bardziej intratnym przedsięwzięciem dla domów aukcyjnych. Dla przykładu, dla Departamentu Winiarskiego Christie’s rok 2006 był rekordowy – łączna sprzedaż trunków przekroczyła 58 mln dolarów. W samej Europie podczas 33 sesji za wina zapłacono ponad 30 mln dolarów, najwięcej w kwietniu 2006 roku za skrzynkę (12 butelek) Romanee Conti 1978 – 93,5 tys. funtów, zaś amerykański oddział Christie’s najwięcej, bo aż 345 tys. dolarów uzyskał we wrześniu za Chateau Mouton Rothschild 1945 (6 butelek typu magnum). Jak widać amerykańscy i europejscy koneserzy traktują wino – i to od dawna – jako dobrą lokatę kapitału.
Źródło: Świat Alkoholi
