Jun 04 2008

Rynek Win

Tag: biznesadmin @ 11:14 am

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, skąd na rynku stale pojawiają się kolekcje rzadkich win, skoro ich liczba – z wiadomych względów – wcale nie powiększa się.

Odpowiedź jest prosta – rozwód, śmierć i bankructwo. Te trzy plagi współczesności systematycznie dostarczają aukcyjnemu rynkowi kolejnych winiarskich atrakcji.

Najpopularniejszymi i największymi domami aukcyjnymi na świecie są: Christie’s i Sotheby’s. Pierwszy z nich swoją działalność rozpoczął już 7 grudnia 1766 roku, kiedy to James Christie sprzedał pierwszą partię dzieł. Co ciekawe, już wówczas do swojej oferty dołączył kolekcję win. Tylko w 2004 roku obroty tego domu aukcyjnego (swoje siedziby ma w Amsterdamie, Bordeaux, Genewie, Londynie, Los Angeles, Nowym Jorku i Paryżu) osiągnęły z tego tytułu 34 miliony dolarów. Drugi najsłynniejszy dom aukcyjny, Sotheby’s, nie ustępuje mu pod względem rozmachu działalności.
W czasie jednej aukcji zazwyczaj jest wystawianych ok. 500-600 produktów pochodzących ze wszystkich zakątków, łącznie z Nowym Światem.

RYZYKOWNY INTERES

Aukcje słyną ze sprzedaży najrzadszych i najbardziej poszukiwanych win na świecie, jak choćby skrzynki Chateau Petrus rocznik 1989, którą sprzedano rok temu za 24.675 dolarów na nowojorskiej aukcji Sotheby’s. To zresztą jedyna możliwość, by stać się posiadaczem wina, którego nie można już dostać na wolnym rynku. Aukcje mają w sobie coś z hazardu, bo sprawdzić takie wino możemy dopiero wówczas, kiedy za nie zapłacimy. Tak więc to od domu aukcyjnego w dużej mierze zależy, czy nasz zakup okaże się strzałem w dziesiątkę czy trafimy przysłowiową kulą w płot. Na szczęście takie domy aukcyjne, jak Sotheby’s, Christie’s czy Edward Roberts International (z siedzibą w Chicago i San Francisco) mają sztab ludzi, który przeprowadza przez meandry licytacji. Należy do nich nie tylko prezentacja licytowanych win, ale także oprowadzenie przed aukcją po piwnicach domu aukcyjnego, tak by każdy dokładnie mógł obejrzeć proponowane trunki.

TRUDNE POCZĄTKI

Kupno wina na aukcji nie jest tak trudne, jak by się mogło wydawać. Nie, jeśli porównamy to z tradycyjnymi inwestycjami. A dywidendy mogą być o wiele bardziej upajające i to w dosłownym znaczeniu tego słowa. Najważniejsze to zamówić katalog aukcyjny sprzedaży, dzięki któremu zyskuje się wstęp na przedaukcyjne degustacje i pokazy (dostarczany jest zazwyczaj na tydzień przed aukcją). Nie należy też zapominać, że do sumy, jaką gotowi bylibyśmy zapłacić za wino, trzeba doliczyć 10-20 procent prowizji pobieranej przez dom aukcyjny, a także podatek VAT i ewentualne koszty transportu.

Warto pamiętać, że aukcje win trwają często przez cały dzień. Samo licytowanie wprawdzie jest znacznie krótsze, jednak znawcy twierdzą, że warto uczestniczyć we wszystkich imprezach towarzyszących głównej licytacji, a szczególnie przedaukcyjnej degustacji i zwiedzaniu piwnic domu aukcyjnego. To o tyle istotne, że w czasie samej licytacji nie będzie czasu, by dokładnie zapoznać się z ofertą. W ciągu godziny jest sprzedawanych bowiem nawet do dwustu przedmiotów, a jedno wino bądź oferowana skrzynka wystawiana jest średnio przez 30 sekund. To za krótko, by dowiedzieć się czegoś więcej, by zastanowić się, stąd tak ważne są przedaukcyjne spotkania, wertowanie katalogów, rozmowy ze specjalistami. Przedaukcyjna degustacja zazwyczaj kosztuje od 50 do 75 dolarów, ale są i darmowe.

Domy aukcyjne mają też propozycje dla tych, którzy nie mogą bądź nie chcą spędzać całego dnia na aukcjach. Istnieją inne formy uczestnictwa: telefoniczne, które niewiele różnią się od osobistych, ponieważ dają możliwość bieżącego śledzenia i brania udziału w licytacji, oraz zlecenia pisemne i internetowe. W przypadku dwóch ostatnich zakłady składane są co najmniej na 24 do 48 godzin przed licytacją. Na specjalnych formularzach wystarczy jedynie zaznaczyć maksymalną cenę, jaką chcemy zapłacić za wybrany trunek. Jeśli nikt podczas licytacji jej nie przebije – wino będzie nasze.

ZYSKI PEWNE JAK W BANKU

Skąd te wszystkie wspaniałe wina biorą się na aukcjach? Odpowiedź jest prosta. Śmierć, rozwód i długi – te czynniki sprawiają, że aukcje nigdy nie znikną. Większość z proponowanych na aukcji trunków ma swoją kartotekę, w której wymienione zostało miejsce kupna, kolejni właściciele, miejsce i sposoby przechowywania itp. Dla wielu kupno wina to także świetna inwestycja. W ciągu dekady zakup potrafi zwrócić się w dwójnasób, a rocznie butelka zyskuje kilka procent na wartości.

Kolekcjonerzy polują na trzy grupy win. Pierwsze z nich to trunki z rocznika 1982 i młodsze. Popyt na nie zależy od aktualnych trendów, a ceny kształtują korzystne recenzje bądź opinie specjalistów. Wartość rzadszych win, pochodzących z lat 1945-1982, zależy od pochodzenia i oryginalności. Najbardziej cenna, a przy tym najrzadsza grupa obejmuje wina sprzed 1945 roku. W ich przypadku liczy się głównie wartość historyczna.

Aukcje winiarskie stają się coraz bardziej intratnym przedsięwzięciem dla domów aukcyjnych. Dla przykładu, dla Departamentu Winiarskiego Christie’s rok 2006 był rekordowy – łączna sprzedaż trunków przekroczyła 58 mln dolarów. W samej Europie podczas 33 sesji za wina zapłacono ponad 30 mln dolarów, najwięcej w kwietniu 2006 roku za skrzynkę (12 butelek) Romanee Conti 1978 – 93,5 tys. funtów, zaś amerykański oddział Christie’s najwięcej, bo aż 345 tys. dolarów uzyskał we wrześniu za Chateau Mouton Rothschild 1945 (6 butelek typu magnum). Jak widać amerykańscy i europejscy koneserzy traktują wino – i to od dawna – jako dobrą lokatę kapitału.

Źródło: Świat Alkoholi


Jun 04 2008

Zakaz importu odkażanego chlorem mięsa drobiowego z USA.

Tag: Polityka, biznesadmin @ 11:10 am
26 krajów za zakazem importu amerykańskich kurczaków 6 z 27 krajów Unii Europejskiej opowiedziało się za utrzymaniem zakazu importu odkażanego chlorem świeżego mięsa drobiowego z USA - podały źródła w Komisji Europejskiej.

Komitet ekspertów weterynaryjnych UE w poniedziałek głosował nad propozycją KE, która czyniąc gest w kierunku Waszyngtonu na dwa tygodnie przed szczytem UE-USA zaproponowała pod koniec maja uchylenie wprowadzonego w 1997 roku zakazu.

Przeciwko wypowiedzieli się przedstawiciele wszystkich krajów UE poza Wielką Brytanią, która wstrzymała się od głosu.

Tuż po ogłoszeniu propozycja napotkała ostry opór wielu krajów członkowskich, a także eurodeputowanych, organizacji rolnych, konsumenckich i ekologicznych i jest bardzo prawdopodobne, że nie zostanie wdrożona.

Zakaz wprowadzono, gdyż amerykańskie kurczaki są przed wysyłką chemicznie odkażane - kąpane w chlorze, co jest praktyką zakazaną w Unii Europejskiej. USA zwróciły się jednak do władz UE o zatwierdzenie tej technologii, co otworzyłoby unijny rynek na import kurczaków.

KE zaproponowała zmiany swych rozporządzeń, tak by zezwolić na używanie w UE takich samych metod w produkcji mięsa drobiowego przeznaczonego do konsumpcji. W procesie odkażania drobiu możliwe byłoby używanie czterech substancji antydrobnoustrojowych, w tym chloru. KE zapewnia, że wszystkie przeszły pozytywnie naukowe testy Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) dotyczące ich ewentualnego wpływu na zdrowie konsumentów.

Zezwolenie obwarowała surowymi warunkami, takimi jak konieczność spłukania chloru wodą pitną, specjalna kontrola procesu produkcji i odpowiednie etykietowanie kurczaków, tak aby konsument wiedział, że kupuje produkt, który był odkażany substancją antydrobnoustrojową.

KE powstrzymała się od reakcji na głosowanie w komitecie ekspertów weterynaryjnych, zapowiadając, że “przeanalizuje” ich opinię.

Propozycja trafi niebawem pod głosowanie ministrów rolnictwa “27″, gdzie - jak wskazuje poniedziałkowe głosowanie - zostanie odrzucona.

Z informacji PAP wynika, że blokada ze strony krajów członkowskich odpowiada Komisji Europejskiej, gdzie perspektywa dopuszczenia amerykańskich chlorowanych kurczaków na unijny rynek budziła opór wielu komisarzy, w tym przede wszystkim unijnej komisarz ds. zdrowia Andrulli Wasiliu.

Zdaniem źródeł w KE zapowiedź uchylenia zakazu ma zapewnić dobrą atmosferę rozmów i ocieplenie kontaktów przed szczytem UE-USA w czerwcu. Gdy zaś zakaz nie zostanie uchylony, KE będzie mogła zrzucić odpowiedzialność na kraje członkowskie.

KE obiecała USA zniesienie zakazu podczas ostatniego spotkania w Brukseli 13 maja w ramach tzw. Transatlantyckiej Rady Gospodarczej, w której wziął udział unijny komisarz ds. przemysłu Guenter Verheugen oraz ze strony amerykańskiej Dan Price, w Białym Domu odpowiadający za sprawy światowego handlu.

Źródło: PAP

Jun 04 2008

W Polsce buduje się drogi nietrwałe, bo tanie

Tag: Budownictwo i inne, biznesadmin @ 11:05 am
Koszt budowy drogi asfaltowej jest niższy niż nawierzchni betonowych, ale trzeba je remontować już po dziesięciu latach. Brakuje jednak cementu, więc i tak będziemy skazani na gorsze drogi asfaltowe.

Mimo że szacunkowy koszt budowy drogi asfaltowej jest o około 20 proc. niższy niż drogi betonowej, to asfaltowa nawierzchnia najczęściej już po dziesięciu latach wymaga remontu. Droga betonowa może być eksploatowana nawet przez 30-40 lat. Jednak krajowe, roczne, zdolności produkcyjne to tylko 18 mln ton cementu. Musimy się także liczyć z limitami emisji CO2. Nie mamy wystarczająco dużo cementu na budowę dróg betonowych.

- Dla nas najważniejsza jest cena wykonania - mówi Artur Mrugasiewicz z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Tymczasem, przy uwzględnieniu kosztów spodziewanych remontów, droga betonowa jest tańsza.

- Nie jest przypadkiem, że połowa dróg w Niemczech, Austrii, Belgii i Wielkiej Brytanii to drogi o nawierzchni betonowej - mówi Piotr Kijowski ze Stowarzyszenia Producentów Cementu. Firmy budowlane podkreślają, że ich koszty budowy rosną nie tylko dlatego, że droższa jest robocizna, ale drożeją też materiały. Asfalt jest produktem ubocznym przy przerobie ropy naftowej.

- Średnio masa asfaltowa zdrożała w ciągu roku o 20 proc. - mówi Krzysztof Kopeć z Grupy Lotos.

Masa asfaltowa to 5 proc. tego, co powszechnie nazywamy asfaltem - reszta to kruszywo. Cement także zdrożał, wiec zdecydowana większość budowanych dróg w kraju nadal ma nawierzchnie asfaltowe. Są one tańsze, więc za te same pieniądze można wybudować znacznie więcej kilometrów.

Na betonową nawierzchnię zdecydowano się tylko w przypadku autostrady A4 z Wrocławia do granicy z Niemcami i niewielkiego odcinka na drodze nr 8 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego.

Drogi betonowe budują też niektóre gminy. W sumie mamy w kraju tylko około 600 km dróg betonowych.

Zdaniem specjalistów najbardziej opłaca się budować drogi betonowe w okolicach cementowni.

- Beton trudno dowozić na duże odległości, maksymalnie może to być 30-40 km - mówi Michał Wuczyński z firmy Awbud.

Droga betonowa jest tym bardziej opłacalna, im większy jest na niej ruch. Zaleca się taką nawierzchnię, gdy obciążenie drogi przekracza 20 tys. pojazdów na dobę.

- Nam jest wszystko jedno, w jakiej technologii budujemy drogi - twierdzi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Budownictwa.

Źródło: Gazeta Prawna

Jun 03 2008

Polacy nie radzą sobie z płaceniem długów

Tag: Budownictwo i inne, biznesadmin @ 8:35 am

Te zaskakujące dane przyniósł opublikowany wczoraj raport firmy InfoMonitor BIG, która zbiera dane o zadłużonych Polakach.

Z wyliczeń InfoMonitora wynika, że wartość naszych zaległości rośnie lawinowo. Jeszcze w sierpniu 2007 r. więcej niż dwa miesiące zwłoki mieliśmy w spłacie prawie 5 mld zł długów. Dziś kwota zaległości sięga już 6,7 mld zł. W zaledwie trzy kwartały przybyło aż 1,8 mld zł nowych długów, których nie spłacamy w terminie!

Rośnie też liczba Polaków mających kłopoty ze spłatą długów. W sierpniu 2007 r. nie przekraczała miliona osób, dziś jest to już 1,2 mln.

Eksperci nie mają wątpliwości: coraz więcej domowych budżetów rozkładają na łopatki stałe rachunki - rosnące czynsze za mieszkanie czy wyższe ceny prądu, który od początku roku podrożał o kilkanaście procent.

Ale nie tylko. Za górę naszych zaległości płatniczych częściowo odpowiada też boom kredytowy. Przez ostatni rok wartość zaciągniętych przez Polaków kredytów bankowych wzrosła o rekordową kwotę 60 mld zł. Dziś jesteśmy winni bankom już 230 mld zł.

Do niedawna boom napędzały kredyty hipoteczne, teraz są to karty kredytowe i szybkie pożyczki gotówkowe. Polaków nie odstrasza coraz wyższa inflacja, która przekłada się na wyższe raty kredytów.

Rosnące stopy procentowe - od kwietnia ubiegłego roku Rada Polityki Pieniężnej podniosła je o 1,75 pkt proc. - sprawiają, że coraz więcej Polaków przyznaje się w badaniach opinii publicznej do kłopotów ze spłatą coraz wyższych rat. Według firmy AZ Finanse już połowa osób, które zaciągnęły kredyt, przeznacza połowę pensji lub więcej na stałe płatności, czyli comiesięczne rachunki i raty. Większość analityków spodziewa się, że inflacja będzie nadal rosła, a wraz z nią oprocentowanie kredytów.

Przez rok oprocentowanie przeciętnego kredytu mieszkaniowego w złotych wzrosło z 5 do ponad 7 proc. Jeśli ktoś rok temu płacił 1500 zł miesięcznej raty, dziś musi wysupłać już 1900 zł.

-Wziąłem kredyt hipoteczny na 30 lat. W czerwcu 2006r. oprocentowanie wynosiło 5,94 proc. Już po kilku miesiącach oprocentowanie podniesiono mi do 6,12 proc., w lipcu 2007r. płaciłem już 6,61 proc., w październiku tamtego roku - równe 7 proc., zaś w styczniu 2008r. bank poinformował, że podwyższa oprocentowanie do 7,6 proc. Moje miesięczne raty rosną w zastraszającym tempie - z 778 zł do 894 zł -mówi nam pan Marian z Warszawy.

Bankowcy uspokajają: z raportu wynika, że największe problemy mamy z pożyczkami gotówkowymi - nie spłacamy co dziesiątej. Kłopoty ze spłacaniem kredytów mieszkaniowych, które stanowią połowę naszego zadłużenia, w maju miało “tylko” 1,13 proc. osób.

-To nie jest poważne niebezpieczeństwo, bo pensje Polaków cały czas rosną -mówi “Gazecie” Józef Wancer, prezes banku BPH. Przyznaje jednak, że banki uważnie przyglądają się takim raportom i po takich informacjach ich polityka kredytowa może być “bardziej wyważona”.

Gołym okiem widać, że niektóre banki lekką ręką pożyczają klientom pieniądze. - Niektóre jeszcze niedawno wyliczały zdolność kredytową klienta, ustalając koszty utrzymania na poziomie np. 100-200 zł miesięcznie na osobę -mówił na Forum Bankowym Tomasz Bieske z Ernst & Young.

Bankowcy, choć twierdzą, że nie ma jeszcze mowy o pladze niespłacanych kredytów, przyznają, że zastanawiają się nad przykręceniem śruby klientom. W kwietniowej ankiecie Narodowego Banku Polskiego prawie połowa pytanych bankowców (45 proc.) przyznała, że w najbliższych miesiącach nie będzie już udzielać kredytów tak lekką ręką. Tylko 8 proc. bankowców rozważało złagodzenie wymogów wobec pożyczkobiorców.

Źródło: Gazeta Wyborcza


Jun 02 2008

Ryzykowne napoje energetyczne

Tag: Imprezy, biznes, rozrywkaadmin @ 12:52 pm

Naukowcom udało się zidentyfikować niespodziewany czynnik sprzyjający ryzykownym zachowaniom nastolatków i młodych dorosłych: napoje energetyczne.

W ostatnich latach gwałtownie wzrosła popularność nasyconych kofeiną napojów, o nazwach takich jak Red Bull, Monster, Full Throttle czy Amp. Co trzecia osoba między 12 a 24 rokiem życia twierdzi, że pija je regularnie, dzięki czemu wartość corocznej sprzedaży w USA przekracza trzy miliardy dolarów.

Lekarze i szkolne władze w całym kraju są coraz bardziej zaniepokojeni tą tendencją. Spożycie napojów energetycznych wiązane jest z nudnościami, nieprawidłową pracą serca i wizytami na izbie przyjęć.

W zeszłym roku w Colorado Springs kilku uczniów szkół średnich źle się poczuło po wypiciu Spike Shootera, napoju o wysokiej zawartości kofeiny, co skłoniło dyrektora do zakazu jego spożywania. W marcu czterech uczniów szkoły w Broward County na Florydzie zgłosiło się na izbę przyjęć z kołataniem serca i potami po wypiciu napoju energetycznego Redline. W Tigard (stan Oregon) nauczyciele rozesłali niedawno rodzicom alarmującego maila, mówiącego o uczniach, którzy pod wpływem przyniesionych do szkoły napojów energetycznych zachowywali się jak pijani bądź byli wyczerpani, gdy przestała działać kofeina.

Nowe badania sugerują zaś, że napoje mają związek problemem bardziej niepokojącym niż roztrzęsienie po kofeinie – z niepotrzebnym podejmowaniem ryzyka.

W marcowym numerze ”The Journal of American College Health” opublikowano raport dotyczący związku pomiędzy napojami energetycznymi, sportem i ryzykownym zachowaniem. Autorka, zajmująca się badaniem uzależnień Kathleen Miller z University of Buffalo mówi, że jak się wydaje wysokie spożycie napojów energetycznych ma związek z “toxic jock” – zespołem ryzykownych i agresywnych zachowań, do których należy seks bez zabezpieczeń, nadużywanie różnych substancji psychoaktywnych i przemoc.

Nie znaczy to, że owe napoje są przyczyną złego zachowania. Jednak dane sugerują, że regularne spożywanie napojów energetycznych może być sygnałem ostrzegawczym dla rodziców i wskazywać, że ich dzieci są bardziej skłonne do ryzykowania zdrowiem i bezpieczeństwem. – Wydaje się, że dzieciaki, które nadużywają napojów energetycznych często są bardziej skłonne także do podejmowania ryzyka. – mówi Miller.

Według American Beverage Association napoje energetyczne nie są przeznaczone dla nastolatków. – Kierujemy swoją ofertę do dorosłych - mówi rzecznik, Craig Stevens. Jak twierdzi, marketing jest ukierunkowany na osoby, które rzeczywiście mogą wydać 2-3 dolary na te produkty.

Napoje zawierają najróżniejsze kombinacje składników: substancje pobudzające pochodzenia roślinnego takie jak guarana, zioła w rodzaju miłorzębu czy żeńszenia, cukier, aminokwasy, w tym tauryna, a także witaminy. Jednak głównym aktywnym składnikiem jest kofeina.

Zawartość kofeiny bywa różna. 340 gramów napoju Amp zawiera 107 miligramów kofeiny, podczas gdy w takiej samej porcji Coca-coli czy Pepsi jest od 34 do 38 miligramów. Monster zawiera 120 miligramów, a Red Bull - 116. Mocniejsze są Spike Shooter - 428 miligramów kofeiny w340 gramach oraz Wired X344 – 258 miligramów.

Jak zaznacza Stevens, najpopularniejsze energy drinki często zawierają mniej kofeiny niż filiżanka kawy. W kawiarniach Starbucks zawartość kofeiny waha się (zależnie od napoju) od 75 miligramów w 240-gramowym cappuccino czy latte do nawet 250 miligramów w takiej samej porcji kawy parzonej.

Ponieważ te napoje podaje się na zimno, mogą być spożywane szybciej i w większych ilościach niż gorąca kawa, którą pije się łyczkami. Problemem jest także coraz większa popularność mieszania napojów energetycznych z alkoholem. Dodatek kofeiny może sprawiać, że pijący alkohol czują się mniej pijani, jednak koordynacja ruchów i czas reakcji są tak samo zaburzone jak po samym alkoholu - wynika z badań, których wyniki zamieszczono w kwietniu 2006 na łamach pisma medycznego ”Alcoholism: Clinical and Experimental Research”.

- Jesteś dokładnie tak samo pijany, tyle że nie zasypiasz – mówi prof. Mary Claire O’Brien, z Wake Forest University Baptist Medical Center w Winston-Salem.

O’Brien badała spożycie energy drinków i alkoholu wśród studentów college’u na dziesięciu uniwersytetach Karoliny Północnej. Wyniki, opublikowane w tym miesiącu na łamach Academic Emergency Medicine, wskazują, że studenci, którzy mieszali energy drinki z alkoholem upijali się dwa razy częściej niż ci, którzy pili sam alkohol i znacznie częściej ulegali urazom czy też potrzebowali pomocy medycznej w związku z piciem alkoholu. Mieszający napoje energetyczne częściej bywali też sprawcami bądź ofiarami agresywnych zachowań seksualnych. Efekt ten utrzymywał się nawet po uwzględnieniu przez badaczy ilości spożytego wina i alkoholu.

Producenci twierdzą, że nie zachęcają do mieszania napojów z alkoholem. - Oczekujemy, że konsumenci będą się cieszyć naszymi produktami w sposób odpowiedzialny – mówi Michelle Naughton, rzecznik PepsiCo, która sprzedaje napój Amp.

Źródło: The New York Times


Jun 02 2008

Prałat Jankowski zamyka swój instytut

Tag: Polityka, biznesadmin @ 9:34 am

Informacje o zamknięciu instytutu potwierdził “Dziennikowi” Ryszard Walczak, mianowany w sobotę na prezesa instytutu w likwidacji. “Ksiądz Jankowski zdecydował o wycofaniu swojego imienia z instytutu, co w praktyce oznacza jego koniec. Ma przestać istnieć najdalej do końca sierpnia” - tłumaczy prezes.

Według informacji “Dziennika”, abp Głódź miał już dosyć niemoralnego prowadzenia się młodych pracowników instytutu. - Arcybiskup bardzo się przejmuje swoimi kapłanami i na pewno rozmawiał o problemach instytutu z księdzem Jankowskim - potwierdza Walczak. Podkreśla jednak, że decyzję w sprawie instytutu prałat Jankowski podjął sam.

Mariusz Olchowik to 26-letni były członek Młodzieży Wszechpolskiej i student toruńskiej uczelni ojca Tadeusza Rydzyka. Prezesem instytutu został w 2005 r. Jego sukcesem było wypromowanie w 2006 wody marki Jankowski, ale kolejne pomysły były gwoździem do trumny fundacji. Teraz zamiast otwierać sieć restauracji, produkować wódkę Prałacką i tworzyć sieć telefonii komórkowej im. ks. prałata Olchowik i jego współpracownicy będą musieli tłumaczyć się z dysponowania pieniędzmi instytutu.

Ich konta obciążają też skandale obyczajowe. “Rzeczpospolita” pisała, że pracownicy instytutu mieli być bywalcami ekskluzywnych agencji towarzyskich, a TVN wyemitował film, na którym Olchowik groził jednemu ze współpracowników i go wyzywał.

Według Walczaka, to właśnie informacje mediów o niemoralnym prowadzeniu się Olchowika były bezpośrednim powodem odsunięcia jego oraz kilku innych współpracowników od księdza. Nowy prezes zapowiada, że wkrótce Olchowik wyniesie się z warszawskiej siedziby instytutu, gdzie cały czas mieszka - czytamy w “Dzienniku”.

Źródło: Gazeta.pl


Jun 02 2008

Zmarł Yves Saint-Laurent

Tag: rozrywkaadmin @ 9:32 am

Wybitny francuski projektant mody Yves Saint-Laurent zmarł w niedzielę wieczorem w wieku 71 lat w swym paryskim mieszkaniu - powiadomił jego wieloletni przyjaciel i współpracownik Pierre Berge. Yves Saint-Laurent, szczególnie ceniony za zrewolucjonizowanie damskiej garderoby, zaliczany jest do grona najbardziej wpływowych twórców haute couture.

Yves Saint-Laurent po otwarciu swojego pierwszego butiku w Londynie. 10 września 1969 roku.

Urodził się w 1936 w Oranie w Algierii. Karierę rozpoczął jako siedemnastolatek, wygrywając międzynarodowy konkurs na projekt sukienki koktajlowej. W wieku 21 lat był już głównym projektantem w domu mody Christiana Diora. W 1962 r., po przejściu ciężkiej depresji, założył przy wsparciu Pierre’a Berge’a własną markę: YSL. Dążąc do demokratyzacji mody, wkrótce stworzył również dostępną w sklepach linię Rive Gauche.

Saint-Laurent zasłynął jako twórca pierwszego damskiego smokingu. Postulat zrównania płci był ważnym motywem jego twórczości. Jak twierdził, moda “ma uczynić kobiety nie tylko piękniejszymi, ale także pokrzepić je, dodać im pewności siebie”.

Jako pierwszy kreator mody, zatrudnił na swych pokazach czarnoskóre modelki.

Kreacje Saint-Laurenta zyskały status dzieł sztuki. W 1983 r. stał się pierwszym żyjącym projektantem, którego twórczość pokazano na wystawie w nowojorskim Metropolitan Museum of Art. Podobne wystawy w petersburskim Ermitażu oraz w Pekinie uczyniły go jedną z ikon francuskiej kultury. W 1985 r. uhonorowany został najwyższym francuskim odznaczeniem - orderem Legii Honorowej.

Chwila odejścia Saint-Laurenta na emeryturę w 2002 r. stanowiła dla świata mody zakończenie pewnej epoki. Od tego czasu projektant rzadko pokazywał się publicznie. Jak powiedział Berge, od dłuższego czasu chorował.

Źródło. Gazeta.pl


« Previous Page