Jun 23 2008

Czy ktoś tu jeszcze rządzi?

Tag: Polityka, biznes, gospodarkaadmin @ 10:20 am

Zamiast odpowiadać na trudne i zasadnicze pytania dotyczące naszej codzienności zarówno przedstawiciele władz, jak i media zajmują się wyłącznie tematami zastępczymi, a te sprzedają się jak świeże bułeczki. Tymczasem trzeba nam silnego państwa i mądrych przywódców, bo nadchodzą ciężkie czasy, choć wielu jeszcze nie dostrzega tego zagrożenia.

– Właśnie rozpoczęła się ogólnokrajowa wojna o „klapsa”, w którą zaangażowano najwyższe autorytety w państwie. Media są pełne niepokoju, czy premier pojedzie na EURO 2008, by kibicować polskiej reprezentacji. Powstają listy protestacyjne, pełne oburzenia, prominentnych polityków dawnej Unii Wolności, wyrażające sprzeciw i obrzydzenie w sprawie książki, która się jeszcze nie ukazała.

Szeryf w spódnicy Platformy Obywatelskiej strzela ślepakami, ogłaszając całej Polsce wykrycie gigantycznej afery i nadużyć w wydatkach opłacanych służbową kartą, nabycia 10 dkg dorsza za 8,16 zł. Zaś najprzystojniejszy, według internautów, poseł rządzącej partii obwieszcza Polakom, że benzyna praktycznie nie zdrożeje, a jeśli to zaledwie o niewielkie 3 proc., zapominając o gigantycznym wzroście cen oleju napędowego, a ten jest dla gospodarki przecież najważniejszy.

Słabość Polski

Na świecie dzieje się inaczej – rząd francuski zmusza firmę TOTAL do wpłaty 100 mln euro na rzecz najbiedniejszych. W Korei Południowej rząd postanawia dofinansować ludność kwotą 10 mld dolarów w związku ze wzrostem cen paliw. Trudno się więc dziwić, że w Polsce transportowcy zapowiadają strajk. A my w ramach taniego państwa będziemy mieli obok Ministerstwa Sprawiedliwości, kolejny urząd Prokuratora Generalnego.

Media informują, że warszawski ZUS wysyła oświadczenia do emerytów, by potwierdzić, że jeszcze żyją. Informuje się nas, że jest już dobrze i że w funduszach inwestycyjnych można kupować jednostki uczestnictwa, podczas gdy specjaliści stwierdzają, że w maju wycofano z funduszy ponownie pieniądze w kwocie ok. 1 mld zł.

Polityka rozsądku

Tzw. specjaliści od gospodarki zachwycają się silnym złotym i tym, że dług zagraniczny Polski zmniejszył się o 4 mld zł, nie przejmując się zbytnio tym, że rezerwy walutowe w 2007 r., czyli tzw. polskie zaskórniaki albo inaczej zapasy na czarna godzinę spadły aż o blisko 12 mld zł i spadają dalej. Rok 2008 będzie nas i NBP kosztował jeszcze więcej, ale o tym przecież wielokrotnie uprzedzał i pisał Cezary Mech.

Tymczasem były wiceprezes NBP, odpowiedzialny za te straty, w poczytnym tygodniku opowiada, że trudno było przewidzieć taki spadek dolara i że świetnie zarządzał polskimi rezerwami walutowymi. Problem w tym, że dolar spada już drugi rok z rzędu i każdy rozsądny Polak już dawno przewalutował swoje oszczędności.

Co będzie z EURO?

Media informują nas, że Niemcy stracą na odebraniu nam przez UEFA Euro 2012, nie przywiązując uwagi do tego, że na drogi zabraknie nam co najmniej 30 mld zł, nie wspominając już o tym, że może zabraknąć również prądu. Opóźnienia w realizacji wydatków budżetowych w tym roku, wynoszą już jak na razie 11 mld zł, zaś GDDKiA wydała zaledwie 15 proc. swojego budżetu z 21 mld zł, jakimi na ten cel (na drogi i autostrady) dysponuje Ministerstwo Infrastruktury w 2008 r.

Analitycy i komentatorzy medialni równorzędnie traktują sprawę likwidacji abonamentu dla emerytów i rencistów i fakt, że tylnymi drzwiami Ministerstwo Pracy chce zlikwidować emerytury pomostowe dla 900 tys. osób i wprowadzić nowe zasady wypłaty rent z tytułu niezdolności do pracy wzorowane na II filarze OFE. Oczywiście będzie to niekorzystne, zwłaszcza dla młodych ludzi, bo obniżające i tak już głodowe renty na poziomie 450 – 550 zł, czyli na poziomie minimum egzystencji.

Rowery jako transport

Choć pocieszającą wiadomością jest fakt, że w Warszawie powstanie wypożyczalnia rowerów, znacznie bardziej przykrą jest ta, że rząd i Sejm wstrzymały praktycznie prace nad najważniejszymi projektami ustaw zdrowotnych i nie tylko. Podobno niektóre projekty były wręcz kompromitująco nieprofesjonalne. Rowery choć zdrowe, problemu nie rozwiążą.

Właśnie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego promowało szefa Ministerstwa Infrastruktury, że wartość inwestycji, które Cezary Grabarczyk zgłosił do listy projektów kluczowych Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, reklamowanego doskonale w telewizjach komercyjnych, przewyższa dostępne środki aż o 3 mld zł. Trzeba będzie zrezygnować aż z 14 inwestycji drogowych, więc rowery mogą się przydać.

Media, politycy i dziennikarze zachwycają się kolejnymi wypowiedziami posła Janusza Palikota, nie dostrzegając problemu, że już obecnie polskie prawo nakłada na naszych przedsiębiorców blisko 5 tys. różnych obowiązków i powinności, a co druga reglamentacja jest wynikiem przepisów unijnych i będzie ich przybywać, bo Unia nie śpi, ot choćby nowa dyrektywa REACH.

Reprywatyzacja z prywatyzacji

Zapowiedziano nam, że w 2010 r. zlikwidowany zostanie Narodowy Fundusz Zdrowia, a na jego miejsce powstanie 6 – 7 NFZ regionalnych. Większy problem jednak w tym, że już w lipcu NFZ wprowadza nowe zasady rozliczania szpitali za leczenie. Likwiduje katalog zabiegów – to prawdziwa rewolucja – na którą nie tylko pacjenci i szpitale są absolutnie nieprzygotowani. Będzie bałagan, ale o tym media niewiele mówią.

A przed nami jesień i obiecana przez rząd reprywatyzacja. Wartość majątku do zwrotu między 75 – 153 mld zł. 20 mld zł ma być wypłaconych przez środki pochodzące z funduszu reprezentacyjnego, a jego dochody mają z kolei pochodzić z prywatyzacji resztek majątku narodowego, z budżetu państwa i budżetu Warszawy. Na razie fundusz reprywatyzacyjny ma zaledwie 2 mld zł. Niewątpliwie wpłynie 100 – 150 tys. wniosków w tym od obywateli Niemiec, USA i Izraela. Skąd wziąć resztę pieniędzy?

Problem zadłużenia

Era tanich kredytów bezpowrotnie minęła i szybko nie wróci. 5,5 proc. – tyle wynosiło oprocentowanie kredytów hipotecznych w PLN w 2007 r., dziś wynosi 7,5 proc. i nadal rośnie. Raty kredytów mieszkaniowych wzrosły w ciągu roku o blisko 20 proc. Zadłużenie Polaków galopuje. Na samych kartach kredytowych przekroczyło 10 mld zł. 1,5 mln Polaków zalega ze spłatą kredytu. 50 proc.

Polaków nie ma żadnych oszczędności ani konta w banku. Wszyscy liczyli na to, że Unia da pieniądze, uprości i rozwiąże problemy codziennego życia. Wykorzystanie unijnych środków idzie wręcz dramatycznie. Z budżetu 2004 – 2006 pozostało aż 1 mld 700 mln euro. Zostało zaledwie sześć miesięcy i w razie niewykorzystania tych środków trzeba je będzie oddać. Z budżetu 2007 – 2013 z sumy 68 mld euro wykorzystaliśmy na razie 4,5 mln zł, czyli zaledwie ułamek procenta, a mamy połowę 2008 r. Jedynie na reklamy telewizyjne zdążono wydać aż 168 mln zł.

Przerzucanie problemów

Lekarstwem na brak pomysłów i wizji gospodarczej czy po prostu zwykłej nieudolności i lenistwa rządzących, ma być totalna decentralizacja. Skoro władza centralna nie radzi sobie, to oddaje władzę samorządowcom, pozbywając się problemów. Sęk w tym, że tam też rządzą politycy, głównie tych samych partii. Samorządy po edukacji, kulturze, kolei mają teraz przejąć szpitale, drogi krajowe, budowę oczyszczalni i regionalne rozgłośnie radiowo-telewizyjne. Są nawet pomysły, by starostowie płacili policji.

Czy rząd już wkrótce dorzuci samorządowcom sądy, wojsko i służby specjalne? Wtedy niewątpliwie będziemy mogli ogłosić praktycznie rozbicie dzielnicowe, nawet nie landyzację, a raczej coś na kształt samorządów Rzeczpospolitej, ale pisanej z małej litery. To niewątpliwie stwarza realne niebezpieczeństwo.

Majątek samorządów jest ogromny i w dużej mierze jeszcze nie sprywatyzowany. Szacunki mówią, że to wartość nawet ok. 500 mld zł. Słabe państwo ze słabą władzą totalnie dekoncentrującą wszystkie swoje konstytucyjne obowiązki może być bardzo groźne dla obywatela.

Władza zza krat?

Czy prezydenci Poznania czy Olsztyna, którzy sami mają kłopoty z wymiarem sprawiedliwości, rozwiążą problemy służby zdrowia, komunikacji, mieszkań, przedszkoli? Oddanie gigantycznej władzy i olbrzymiego majątku z perspektywą praktycznej nieodwoływalności z możliwością rządzenia nawet zza krat więziennych, będzie rodzić gigantyczne pokusy. Tworzenie prawdziwej mafii, która utrąci i wykluczy każdego oponenta jest całkiem realne.

Wymyślając nowoczesną Rzeczpospolitą, tę pisaną z dużej litery, możemy otrzymać w efekcie konfederacje klanów rodzinnych. Prywatyzacja władzy państwowej jest znacznie groźniejsza i trudniejsza do naprawiania niż prywatyzacja przedsiębiorstwa nawet najbardziej skandalicznej. Lepiej nie wracajmy do urzeczywistniania haseł „Cała władza w ręce Rad” lub „Szlachcic na zagrodzie – równy wojewodzie”.

Modlitwa zamiast działań

Idą ciężkie czasy. Rosja właśnie podwyższyła cło eksportowe na ropę aż o 57 USD do kwoty 398 USD. PGNiG zapowiada kolejną podwyżkę cen gazu. Okazuje się, że ulica Nowy Świat jest droższa od ulicy w Las Vegas, a 27 ministrów Unii Europejskiej zgodziło się, by można było wydłużyć czas pracy z 45 do 65 godzin tygodniowo. Przypomnijmy, że we Francji obowiązkowe jest tylko 35 godzin tygodniowo.

Tymczasem na apel naczelnego „Tygodnika Powszechnego” media zastanawiają się, czy siatkarka Agata Mróz nie powinna być ogłoszona świętą. Milczą natomiast, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości nakazał zwrot Polakom 700 mln zł bezprawnie pobranych za badania techniczne importowanych aut oraz zwrot VAT od importowanych samochodów i paliwa do prywatnych samochodów, używanych do celów firmowych.

Widać, że jest źle?

Wszystkie wskaźniki zaufania obniżają się i zwiastują recesję, zarówno w USA, Unii Europejskiej, jak i w Polsce. Wyraźnie pogarszają się nastroje konsumenckie w USA – są najgorsze od 28 lat. W strefie euro gorsze są zarówno nastroje biznesu jak i gospodarstw domowych. Spadek sprzedaży detalicznej w strefie euro jest największy od 10 lat. Rosną koszty utrzymania i pogłębia się zapaść na rynku nieruchomości w Anglii i Irlandii.

W maju wg danych GUS pogorszyła się koniunktura gospodarcza i konsumencka. Przedsiębiorcy gorzej oceniają sytuację w kraju. Naszym eksporterom, zwłaszcza tym, których właścicielami nie są zagraniczne koncerny oraz małym i średnim przedsiębiorstwom eksportuje się coraz trudniej. Ciekawe, co zrobi rząd, kiedy pod koniec 2008 r. euro będzie kosztować 3,05 zł, a dolar 2 zł.

Problem to pensje

Mamy wolniejszy napływ nowych zamówień do przedsiębiorstw. Dziś odczuwają to również eksporterzy. Wydaje się, że zarówno popyt krajowy, jak i zagraniczny oraz ceny żywności i inflacja na jesieni ostro poszybują w górę. Zaczną rosnąć zdecydowanie szybciej niż wzrost wynagrodzeń. Boom mieszkaniowy w naszym kraju zatrzymał się. Blisko 30 proc. nowych mieszkań nie znajduje nabywców, reszta może zostać niesprzedana.

Małym eksporterom grozi bankructwo. Kredyty hipoteczne i konsumpcyjne stają się zbyt drogie. Coraz większa liczba Polaków ma problemy ze spłatą zaciągniętych zobowiązań – to już blisko 1,5 mln osób, a są to kwoty ok. 7 mld zł. A minister finansów Jacek Rostowski twierdzi, że jedynym problemem polskiej gospodarki, który może osłabić nasz wzrost gospodarczy, są rosnące płace Polaków.

Tematy zastępcze

Malejącym zamówieniom towarzyszy wzrost zapasów wyrobów gotowych w magazynach, a to może zapowiadać ograniczenie produkcji już w najbliższej przyszłości i zmniejszenie mocy wytwórczych, zwłaszcza w przemyśle. Zyski przedsiębiorstw zaczynają spadać. Presja płacowa będzie nadal bardzo silna. Protesty społeczne będą narastać. Trzeba nam silnego państwa i mądrych przywódców, bo idą ciężkie czasy, choć wielu jeszcze nie dostrzega tego zagrożenia, promując wyłącznie tematy zastępcze, wiedząc o tym, że fakty medialne łatwo zastąpią prawdziwe problemy.

Janusz Szewczak

Źródło: Gazeta Finansowa


Jun 19 2008

Kryzys finansowy 2008: Kto wygra, kto przegra?

Tag: Polityka, biznes, gospodarkaadmin @ 10:07 am

Co napiszą kiedyś historycy, gdy przyjdzie im opisywać kryzys finansowy z 2008 roku? A co ważniejsze dziś dla inwestorów: kto najwięcej na nim zyska, a kto poniesie najdotkliwsze straty? Moim zdaniem zwyciężą ci, którzy kupią w tym roku akcje spółek z sektora finansowego. To oni zauważyli, że sprawy nie mają się tak źle, jak zdołali przekonać rynki zdyszani eksperci medialni i wszyscy, którzy zajęli pozycję krótką, a teraz czekają na zyski.

Czy można wygrać na kryzysie?

Do prawdziwych problemów sektora finansowego dochodzi element sztuczny - wycena mark-to-market, czyli według bieżącej wartości rynkowej. Zgodnie z zasadami księgowości banki muszą wyceniać derywaty jak kontrakty swap i papiery wartościowe oparte na hipotekach, czyli na podstawie ich bieżącej wartości rynkowej. Zasady księgowości nie przewidują braku popytu na takie papiery. W efekcie wszystko jest odpisywane po tak niskich cenach, że inteligentni gracze wyruszają w poszukiwaniu okazji (w czym, jak pokazało przejęcie Bear Stearns, potrafi pomóc Fed).

Jaki będzie bilans strat?

Odpisywanie na papierze aktywów związanych z kredytami hipotecznymi ma poważne konsekwencje. Banki, brokerzy i ubezpieczyciele tracą kapitał na papierach wartościowych. To pociąga za sobą coraz słabsze zabezpieczenie depozytów, pieniędzy inwestorów i właścicieli polis na wypadek kłopotów instytucji finansowej. Aby odzyskać kapitał, instytucje finansowe sprzedają akcje zwykłe po zaniżonych cenach. Tak samo zresztą postępują z akcjami uprzywilejowanymi i długami.

Część problemów Wall Street jest prawdziwa, niektóre to tylko złudzenia. Sytuacji nie pomogły zresztą instytucje odpowiedzialne za ocenianie sytuacji - agencjom ratingowym, bo to o nich mowa, zdecydowanie powinęła się noga. Niedawne oświadczenie Moody’s Investor Service, w którym agencja przyznała się, że błąd komputerowy spowodował wypaczenie oceny pewnego bardzo skomplikowanego instrumentu finansowego, tym bardziej wszystko pogorszyło. Do tego zamiast wezwać informatyków, zadzwoniono po prawników. Dodatkowo pojawia się pytanie jaką wymówkę ma Standard & Poor’s, które opublikowało podobną ocenę. Bolączki systemu oceny doprowadziły do sytuacji, w której rządzą strach i niepewność, czyli idealnej dla stawiających na spadki i rozsiewających pogłoski funduszy hedgingowych.

Prawda jest taka, że w tej chwili nikt nie wie, jaki będzie końcowy bilans strat. Jednak doświadczenia z przeszłości wskazują na przewrażliwienie rynków finansowych w takich sytuacjach i całkiem prawdopodobne, że tak jest i tym razem.

Ważne, żeby nie narzekać

Najważniejsza kwestia w tej chwili to pytanie o to, co powinni robić inwestorzy, aby zyskać. Moim zdaniem - kupić długi i uprzywilejowane akcje renomowanych instytucji finansowych, które są po prostu za duże, by upaść, a muszą podnosić kapitał, aby pozostać w zgodzie z zasadami księgowości. Czy ktoś pamięta, gdy instytucje z ratingami AA- i A- wypłacały 8 proc. z zainwestowanego kapitału? Czy uwierzycie, że na początku lat dziewięćdziesiątych?

Dla tych, którzy szukają inwestycji w najlepsze możliwe papiery, polecam akcje uprzywilejowane JPMorgan Chase Capital 8 proc.. Są kumulacyjne, czyli 2 dolary dywidendy zostaną wypłacone z odsetkami, nim cokolwiek dostanie reszta inwestorów. W tym przypadku nie obowiązuje obniżona federalna stawka podatkowa od dywidendy. Papiery mają ocenę Aa3 i dają 7,7 proc. do daty wykupu w maju 2013 roku. Jeśli Chase nie odkupi akcji do tego czasu, oprocentowanie zmienia się na LIBOR + 4,12 proc.

Trochę mniej bezpieczny, ale również świetny zakup to bezterminowe akcje uprzywilejowane Citigroup 8,5 proc. serii F. Mają rating A2. Zwrot jest o cały procent wyższy niż na innych podobnych papierach Citi, ponieważ dywidenda nie jest kumulacyjna, czyli jeśli jej nie było, to już nie będzie. Jedyne zabezpieczenie jest takie, że Citi nie może pominąć posiadaczy akcji uprzywilejowanych przy wypłacaniu dywidendy od zwykłych akcji. Tutaj można zastosować obniżoną, 15% skalę podatku federalnego od zysków kapitałowych aż do 2010 roku.

Jeszcze jedna możliwość, tym razem trochę mocniej związana z kapitałem, to przekształcane w akcje zwykłe akcje uprzywilejowane AIG. Również tu ma zastosowanie 15 proc. stawka podatku. Ubezpieczyciel ma ocenę długu Aa3/AA. Akcje uprzywilejowane zmienią się za trzy lata w zwykłe (automatycznie, posiadacz nie ma wyboru) przy parytecie jedna akcja uprzywilejowana na 1,64 akcji zwykłej AIG, co po dzisiejszym kursie daje 59 dolarów. Jeśli w 2011 wartość wyniesie mniej niż 75 dolarów, posiadacz akcji uprzywilejowanych dostanie dodatkowe akcje zwykłe, ale nie więcej niż 1,97.

Jeśli jesteś jednym z inwestorów, którzy stracili wiarę w system finansowy z powodu poniesionych strat - opanuj się. Teraz nadeszła pora na odbudowę. Zwyciężaj, nie narzekaj…

Źródło: Forbes.com


Jun 04 2008

Zakaz importu odkażanego chlorem mięsa drobiowego z USA.

Tag: Polityka, biznesadmin @ 11:10 am
26 krajów za zakazem importu amerykańskich kurczaków 6 z 27 krajów Unii Europejskiej opowiedziało się za utrzymaniem zakazu importu odkażanego chlorem świeżego mięsa drobiowego z USA - podały źródła w Komisji Europejskiej.

Komitet ekspertów weterynaryjnych UE w poniedziałek głosował nad propozycją KE, która czyniąc gest w kierunku Waszyngtonu na dwa tygodnie przed szczytem UE-USA zaproponowała pod koniec maja uchylenie wprowadzonego w 1997 roku zakazu.

Przeciwko wypowiedzieli się przedstawiciele wszystkich krajów UE poza Wielką Brytanią, która wstrzymała się od głosu.

Tuż po ogłoszeniu propozycja napotkała ostry opór wielu krajów członkowskich, a także eurodeputowanych, organizacji rolnych, konsumenckich i ekologicznych i jest bardzo prawdopodobne, że nie zostanie wdrożona.

Zakaz wprowadzono, gdyż amerykańskie kurczaki są przed wysyłką chemicznie odkażane - kąpane w chlorze, co jest praktyką zakazaną w Unii Europejskiej. USA zwróciły się jednak do władz UE o zatwierdzenie tej technologii, co otworzyłoby unijny rynek na import kurczaków.

KE zaproponowała zmiany swych rozporządzeń, tak by zezwolić na używanie w UE takich samych metod w produkcji mięsa drobiowego przeznaczonego do konsumpcji. W procesie odkażania drobiu możliwe byłoby używanie czterech substancji antydrobnoustrojowych, w tym chloru. KE zapewnia, że wszystkie przeszły pozytywnie naukowe testy Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) dotyczące ich ewentualnego wpływu na zdrowie konsumentów.

Zezwolenie obwarowała surowymi warunkami, takimi jak konieczność spłukania chloru wodą pitną, specjalna kontrola procesu produkcji i odpowiednie etykietowanie kurczaków, tak aby konsument wiedział, że kupuje produkt, który był odkażany substancją antydrobnoustrojową.

KE powstrzymała się od reakcji na głosowanie w komitecie ekspertów weterynaryjnych, zapowiadając, że “przeanalizuje” ich opinię.

Propozycja trafi niebawem pod głosowanie ministrów rolnictwa “27″, gdzie - jak wskazuje poniedziałkowe głosowanie - zostanie odrzucona.

Z informacji PAP wynika, że blokada ze strony krajów członkowskich odpowiada Komisji Europejskiej, gdzie perspektywa dopuszczenia amerykańskich chlorowanych kurczaków na unijny rynek budziła opór wielu komisarzy, w tym przede wszystkim unijnej komisarz ds. zdrowia Andrulli Wasiliu.

Zdaniem źródeł w KE zapowiedź uchylenia zakazu ma zapewnić dobrą atmosferę rozmów i ocieplenie kontaktów przed szczytem UE-USA w czerwcu. Gdy zaś zakaz nie zostanie uchylony, KE będzie mogła zrzucić odpowiedzialność na kraje członkowskie.

KE obiecała USA zniesienie zakazu podczas ostatniego spotkania w Brukseli 13 maja w ramach tzw. Transatlantyckiej Rady Gospodarczej, w której wziął udział unijny komisarz ds. przemysłu Guenter Verheugen oraz ze strony amerykańskiej Dan Price, w Białym Domu odpowiadający za sprawy światowego handlu.

Źródło: PAP

Jun 02 2008

Prałat Jankowski zamyka swój instytut

Tag: Polityka, biznesadmin @ 9:34 am

Informacje o zamknięciu instytutu potwierdził “Dziennikowi” Ryszard Walczak, mianowany w sobotę na prezesa instytutu w likwidacji. “Ksiądz Jankowski zdecydował o wycofaniu swojego imienia z instytutu, co w praktyce oznacza jego koniec. Ma przestać istnieć najdalej do końca sierpnia” - tłumaczy prezes.

Według informacji “Dziennika”, abp Głódź miał już dosyć niemoralnego prowadzenia się młodych pracowników instytutu. - Arcybiskup bardzo się przejmuje swoimi kapłanami i na pewno rozmawiał o problemach instytutu z księdzem Jankowskim - potwierdza Walczak. Podkreśla jednak, że decyzję w sprawie instytutu prałat Jankowski podjął sam.

Mariusz Olchowik to 26-letni były członek Młodzieży Wszechpolskiej i student toruńskiej uczelni ojca Tadeusza Rydzyka. Prezesem instytutu został w 2005 r. Jego sukcesem było wypromowanie w 2006 wody marki Jankowski, ale kolejne pomysły były gwoździem do trumny fundacji. Teraz zamiast otwierać sieć restauracji, produkować wódkę Prałacką i tworzyć sieć telefonii komórkowej im. ks. prałata Olchowik i jego współpracownicy będą musieli tłumaczyć się z dysponowania pieniędzmi instytutu.

Ich konta obciążają też skandale obyczajowe. “Rzeczpospolita” pisała, że pracownicy instytutu mieli być bywalcami ekskluzywnych agencji towarzyskich, a TVN wyemitował film, na którym Olchowik groził jednemu ze współpracowników i go wyzywał.

Według Walczaka, to właśnie informacje mediów o niemoralnym prowadzeniu się Olchowika były bezpośrednim powodem odsunięcia jego oraz kilku innych współpracowników od księdza. Nowy prezes zapowiada, że wkrótce Olchowik wyniesie się z warszawskiej siedziby instytutu, gdzie cały czas mieszka - czytamy w “Dzienniku”.

Źródło: Gazeta.pl


Apr 24 2008

Zapowiada się wysyp nowych domów

Tag: Politykaadmin @ 10:59 am

Ten rok będzie dla budownictwa rekordowy. Nowych domów przybywa w tempie najwyższym od 18 lat. “Prawdopodobnie pobity zostanie nawet wynik z 2003 r., gdy ukończono 163 tys. mieszkań” - mówi prof. Zofia Bolkowska, ekspert rynku budowlanego z Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa.

czytaj dalej…
REKLAMA

Bolkowska dodaje jednak, że wtedy było to w pewnym stopniu osiągnięcie statystyczne. “Część inwestorów zgłosiła mieszkania zasiedlone przed kilku laty, ponieważ zapowiadano niekorzystną dla nich zmianę prawa budowlanego” - twierdzi Bolkowska.

Natomiast tegoroczne przyspieszenie nastąpi w rzeczywistości, a nie na papierze. Skok w budownictwie potwierdzają wczorajsze dane Głównego Urzędu Statystycznego. Wynika z nich, że w pierwszym kwartale tego roku przekazano do użytku ponad 35 tys. mieszkań. To aż o 30,2 proc. więcej niż przed rokiem. Przy tym najlepsze wyniki uzyskali deweloperzy. Liczba ukończonych przez nich mieszkań zwiększyła się aż o 76,3 proc. i wyniosła prawie 14 tys. Wprawdzie w tym samym czasie inwestorzy indywidualni zgłosili przekazanie do użytku blisko 18 tys. lokali, ale ich wynik poprawił się zdecydowanie mniej, bo o 13,9 proc. w stosunku do pierwszych trzech miesięcy ubiegłego roku. Natomiast spółdzielnie stoją w miejscu: w pierwszym kwartale przekazały one klucze do nieco ponad 2 tys. mieszkań; było to zaledwie o 0,4 proc. więcej niż przed rokiem.

Eksperci nie mają wątpliwości, jaka jest przyczyna obecnego boomu mieszkaniowego. “Lokale przekazywane do użytku to nadal efekt ogromnego popytu z 2006 r., kiedy firmy sprzedawały mieszkania na etapie dziury w ziemi” - mówi Waldemar Oleksiak, dyrektor działu badań i analiz w firmie Emmerson.

Przyznaje, że teraz sprzedaż mieszkań jest słabsza, zdarza się nawet, że czekają one na nabywców. “Ale duzi deweloperzy na ogół nie odczuwają tego problemu, ponieważ mają zróżnicowaną ofertę i są elastyczni w negocjacjach z klientami” - podkreśla Oleksiak.

Jego zdaniem obecnie popyt na rynku nieruchomości osłabł, ale nie na długo. “Można się spodziewać, że znowu się ujawni z dużą siłą, ponieważ w Polsce bardzo brakuje domów. Szacuje się, że własnego mieszkania nie ma 1,5 mln rodzin” - twierdzi Oleksiak.

źródło dziennik


Apr 24 2008

Roger nie jest Polakiem! To była szopka!

Tag: Politykaadmin @ 10:49 am

Przedwczoraj Roger został powołany do kadry. Dopiero dziś dostanie obywatelstwo Lech Kaczyński wręczył Rogerowi pustą teczkę.

Ale ściema! Dopiero dzisiaj Roger Guerreiro (26 l.) zostanie prawdziwym obywatelem Polski. Jak dowiedział się “Super Express”, w czasie hucznej uroczystości w Pałacu Prezydenckim Lech Kaczyński (59 l.) wręczył piłkarzowi…. pustą teczkę!

Prawdziwy akt nadania polskiego obywatelstwa Roger otrzyma po cichu, dzisiaj, z rąk wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego (51 l.). Na nim złoży swój podpis, a formalności stanie się zadość. Pusta teczka w Pałacu

- To prawda. Dopiero dzisiaj piłkarz dostanie akt nadania polskiego obywatelstwa. W Pałacu wręczono mu pustą teczkę - potwierdza nam Małgorzata Glinkowska, rzeczniczka mazowieckiego wojewody. Dodaje też, że dzisiejszej uroczystości nie nadano rozgłosu. Nie będzie dziennikarzy, kamer i błysku fleszy. Te były w Pałacu Prezydenckim, 17 kwietnia.

Więcej w “Super Expressie”