Plany budowy Nowego Miasta w odległości zaledwie jednego kilometra od Rynku Głównego jeszcze kilka lat temu rozpalały umysły krakowian. W wizjach prezentowanych przez amerykańskich inwestorów ul. Pawia zmieniała się w reprezentacyjny trakt miejski. Na blisko 20 hektarach terenu wokół Dworca Głównego zaplanowano apartamentowce, hotele, biura i budynki usługowo-handlowe płynnie łączące się z peronami kolejowymi i tworzące wspólnie zwartą strukturę architektoniczną. Wielkość budynków utrzymana w skali miasta, liniowość i zachowane struktury pierzei, przy jednoczesnym odejściu od monumentalnych form to wszystko miało podkreślać, że ten “amerykański sen” powstawał z poszanowaniem wiekowego otoczenia.
Źródło: gazeta.pl
]]>Pierwszy etap to rozbiórka spichlerza pochodzącego z 1862 roku. Niestety nie nadawał się on do adaptacji. Trzy pozostałe budynki + komin zostaną łącznikami zespolone w jeden obiekt. Obiekt o powierzchni użytkowej 7 tys. mkw. pomieści 101 pokoi. Wśród nich będą apartamenty i pokoje biznesowe. Do dyspozycji gości będzie sala konferencyjna o powierzchni 400 mkw., sklep i restauracja.
Zostaną zachowane charakterystyczne okna oraz dwie wieże. Z okien hotelowych pokoi będzie piękny widok na rzekę Brdę.
]]>Nad całym kompleksem dominować będzie 102,5-metrowa wieża z restauracją oraz ogólnodostępnym tarasem widokowym na szczycie. Od ulicy Beliny-Prażmowskiego powstaną budynki biurowe o wysokości 25 m, a od strony Uniwersytetu Ekonomicznego - 30-metrowe. Od frontu całego kompleksu, czyli od strony ulicy Lubomirskiego, powstaną: biura, hotel, pasaż handlowo-usługowy, restauracje, być może przestrzeń wystawiennicza, a w głębi mieszkania. Pod powierzchnią całego zespołu powstanie dwupoziomowy parking podziemny na około 300 miejsc.
]]>Źródło: Gazeta.pl
]]>Żródło: czytaj więcej na Gazeta.pl
]]>Hotel Movil to ogromna przyczepa samochodowa, którą można przeciągnąć w dowolne miejsce i w ciągu 30 minut stworzyć przenośny hotel. 11 pokoi jest w stanie pomieścić do jednorazowo 40 osób. Jeśli ktoś sądzi, że ich standard odbiegał od oferty hoteli ?stacjonarnych? - jest w błędzie. Każdy z pokoi posiada własną łazienkę, telewizor plazmowy z DVD, dostęp do Internetu itp. Hotel Movil w zależności od konfiguracji wyposażony może być także w bar lub salę konferencyjną. Jedynym jego minusem jest brak kuchni restauracji, co jednak dla lubiących ?zjeść na mieście? nie powinno mieć dużego znaczenia.
Innym sposobem by sprawić, by “miejsce noclegowe było zawsze przy kliencie? są przenośne pokoje hotelowe francuskiej firmy Abilmo. Pojedynczy segment posiada wymiary 4.40m x 2.38m x 4.68m. Każdy z nich ma powierzchnie 12 m2, drewnianą podłogę i meble, oddzielną łazienkę z toaletą, prysznicem i ciepłą wodą. Wszystkie posiadają izolację akustyczną i termiczną, niezależne ogrzewanie i klimatyzację.
Everland to jednopokojowy, przenośny hotel , zaprojektowany przez duet szwajcarskich artystów Sabiny Lang i Daniela Baumanna. Mimo swoich kompaktowych rozmiarów, jego wnętrzu umieszczono łazienkę, barek i łóżko king-size.
Hotel po raz pierwszy zaprezentowano na Swiss National Exhibition Expo 2002 i od tego czasu stał on w wielu, często nietypowych, miejscach. Początkowo zlokalizowany był na jeziorze Neuchatel, lecz potem przeniesiony został na dach (sic!) Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Lipsku. Począwszy od października 2008 hotel Everland znajduje się na paryskim Palais de Tokyo, oferując swoim gościom niezakłócony widok na Wieżę Eiffla .
Źródło: bryla.pl
]]>“Jeśli chodzi o polski rynek akcji to nie spodziewamy się fajerwerków. W takim słabym trendzie, jak jesteśmy teraz, będziemy przez cały rok. Pozytywną, jednocyfrową stopę zwrotu uzyskamy dopiero pod koniec 2009 roku” - powiedział dziennikarzom Jakubowski.
Jego zdaniem, po ostatniej totalnej wyprzedaży spółek eksportowych, warto teraz zwrócić uwagę na te firmy, które uzyskują przychody głównie w walucie amerykańskiej, takie jak np. HTL-Strefa, gdyż będą one beneficjentami umacniającego się dolara.
Na drugim biegunie znajdują się spółki handlowe importujące ze strefy dolarowej jak LPP, Monnari Trade, czy NG2, które negatywnie odczują wzrost wartości amerykańskiej waluty.
“Nadal obstawiamy sektory budownictwa infrastrukturalnego, IT oraz banki. Przed deweloperami dopiero najgorsze. Hipoteki owszem rosną, ale są one zaciągane na zakup domów i ziemi. Do spółek pozytywnych zaliczyłbym też PKN Orlen. Lotos, choć ten kwartał może być jeszcze kiepski. Zwróciłbym też uwagę na spółki, które nie są oparte o cykliczność - np. CEZ, czy za chwilę debiutująca Enea”- powiedział Jakubowski.
Jego zdaniem, inwestorzy powinni baczniej przyjrzeć się inwestycjom w USA. W Stanach Zjednoczonych, gdzie zaczęła się bessa, paradoksalnie nie widać bowiem recesji, a jedynie spowolnienie. Mocno odczuwa ją natomiast Europa, szczególnie Niemcy, Wielka Brytania, czy Francja.
“Waluta amerykańska to waluta, którą warto kupować. Jednocześnie zaś trzeba sprzedawać aktywa protekcyjne do dolara, tj. franka szwajcarskiego czy złoto. Dolar będzie się przez najbliższe lata umacniał względem złotego, ale słabł do euro”- uważa wiceprezes Union Investment TFI.
“Szacujemy wzrost PKB w Stanach na poziomie 1,2%, wobec konsensusu rynkowego 1,2-1,5%. Jeśli zrealizowałby się scenariusz 1%, możemy mówić o recesji. Oczekujemy, że w 2009 roku ten wzrost wyniesie 1,5%, a inflacja spadnie do 3,4%”- dodał.
W opinii Jakubowskiego Fed zdecyduje się także na cykl podwyżek stóp procentowych, podczas gdy w Europie stopy będą rosły, aby osłabić inflację. USA będą też krajem, który najszybciej powróci do dobrego tempa wzrostu PKB, a rynek akcji szybko odbije.
“W USA będziemy mieć do czynienia ze wzrostem stóp procentowych w 2009 roku, a w 2010 roku wzrostem PKB ponad 2%. Rynek akcji w Stanach szybko się odbiją, Europa dużo później, Polska jako kraj emerging markets, związany silnie z eksportem będzie znacznie dłużej odczuwała spowolnienie”- uważa Jakubowski.
Union Investment TFI szacuje, że pik inflacyjny nastąpi w sierpniu przy odczycie 5%. Na koniec tego roku inflacja sięgnie 4,2% r/r , a w 2009 roku inflacja spadnie i powinna wynieść 3,3%.
Źródło: ISB
]]>Amerykanów i Niemców ubyło o jedną trzecią, Włochów o 25 proc., Francuzów o 20. Kraków najczęściej jest odwiedzany przez Brytyjczyków (20 proc. ogólnej liczby zagranicznych gości), ale i tu krzywe suną w dół. Ogólny spadek liczby turystów (łącznie z Polakami) Biuro ds. Turystyki UMK szacuje na około 14 proc. Dane te, dotyczące I półrocza tego roku w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, pochodzą z ok. 90 hoteli i hosteli.
- Rok temu o tej porze kawiarniane ogródki na Rynku szturmował dziki tłum zagranicznych turystów. A teraz? Nawet w weekendy wiele stolików stoi pustych - martwią się kelnerki klubu Harris. - Nie ma porównania. Rok 2007 to apogeum przyjazdów do Krakowa. W te wakacje spacer po Starym Mieście nawet w popularne dni jak piątek czy sobota, bywa przygnębiający. Pustki w barach, niemrawa frekwencja w klubach - mówi Łukasz Czuj, reżyser teatralny, znawca klubowo-rozrywkowej mapy Krakowa.
Pikujące w dół statystyki potwierdzają, że czasy turystycznej prosperity przechodzą właśnie w Krakowie do historii. - Coraz mniej klientów ma coraz większa liczba hoteli, hosteli, apartamentów. W kwietniu taki spadek notowano w 32 proc. obiektów, w maju w 36 proc., a w czerwcu już w 67 proc. - alarmuje Michał Jakubczyk z Biura ds. Turystyki UMK. Czary goryczy dopełnia fakt, że na sprzedaż wystawiono w ostatnich tygodniach aż cztery spore hostele w centrum Krakowa (m.in. Stranger Hostel), które jeszcze nie tak dawno były dla swych właścicieli żyłą złota, a tłumy gości odsyłały z kwitkiem lub upychały u konkurencji.
Krzysztof Jędrocha, dyrektor handlowy hoteli Wyspiański i Amadeus mówi, że w lipcu zanotował o 10 proc. gości mniej niż rok temu.
Mizerne dane na temat krakowskiej turystyki potwierdzają też wyraźnie słabsze niż przed rokiem osiągnięcia lotniska w Balicach. Trzeci miesiąc z rzędu notuje ono spadek liczby odprawianych turystów, na razie kilkuprocentowy (w porównaniu z analogicznym okresem 2007), co i tak można uznać za sukces, biorąc pod uwagę wyprowadzkę dwóch tanich linii z Krakowa do śląskich Pyrzowic (Germanwings i Sky Europe). A będzie jeszcze gorzej, na wysokie opłaty krakowskiego lotniska grymasi bowiem wiodący gracz na małopolskim niebie - irlandzki Ryanair (przez sześć jesienno-zimowych tygodni nie wykona z Balic żadnego lotu i prawdopodobnie nosi się również z zamiarem przenosin do śląskiej konkurencji). - Może być i tak, że rok zakończymy znacznie gorzej niż zakładaliśmy - przyznają po cichu przedstawiciele Kraków Airport.
Spadkiem liczby turystów zaniepokojony jest prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. - Według mnie jednym z powodów tej sytuacji jest polityka portu lotniczego, który odsuwa się od tanich linii. Nowy prezes pan Jan Pamuła, niestety, zdaje się podtrzymywać ten trend. Muszę z nim o tym porozmawiać, w końcu nie po to tak bardzo walczyliśmy przed laty o sprowadzenie do Krakowa tanich linii, by teraz z nich rezygnować - deklaruje Jacek Majchrowski.
Grażyna Leja, pełnomocniczka prezydenta Krakowa ds. turystyki: - Rzeczywiście jest źle. Nikt nie spodziewał się aż takiego spadku. Silna złotówka i mocna konkurencja innych miast spowodowały, że Kraków musi mocno przypomnieć, jak bardzo jest atrakcyjny. Jeśli teraz nie zadziałamy, za rok będziemy tęsknić nawet za amatorami tanich wieczorków kawalerskich z Anglii. I zdradza, że niedługo miasto ruszy z mocną kampanią promocyjną w zachodnich mediach.
Spadek liczby turystów to problem nie tylko Krakowa. Mniej gości ma Gdańsk, Wrocław, Warszawa, mniej cudzoziemców odwiedza w tym roku polskie góry, jeziora i bałtyckie plaże. Powód? - Oczywiście silna złotówka. Na naszych oczach runął mit taniej Polski dla bogatych turystów z zachodu Europy, Rosji czy USA. Polska jest już teraz piekielnie drogim krajem, gdzie dodatkowym obciążeniem portfela są sztucznie wywindowane przez ostatnie dwa lata ceny. Widać to na przykładzie topowych miast Polski, a przede wszystkim w Krakowie, który sam wpędza się w niebagatelne kłopoty - komentuje Marta Firlet-Bradshaw, redaktor internetowego serwisu Cracow-Life.com. Jak twierdzi, ogólny spadek rezerwacji hotelowych dotyka również i jej portal.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
grzejnik członowy żeliwny - 546-1320 zł
grzejnik członowy stalowy - 600-800 zł
grzejnik członowy aluminiowy - 320 zł
grzejnik płytowy stalowy o wys. 60 i dł. 60 cm
- grzejnik z płytą przednią profilowaną z wkładką zaworową - 460 zł
- grzejnik z płytą przednią gładką z wkładką zaworową - 650-770 zł
grzejnik konwektorowy
- ścienny o wys. 60 cm, z podłączeniem bocznym - 375 zł
- ścienny o wys. 60 cm, z wkładką zaworową - 550 zł
- kanałowy o dł. 150 cm, z wanną, ramą i kratką - 1430 zł
Źródło: Ładny Dom
]]>